<title_newspaper="Życie Warszawy">
<title_article="Opera Wrocławska w Warszawie">
<author_1="Marian Borzęcki">
<author_2="">
<language="pl">
<style="press">
<year="1951">
<month="8">
<date="1951-08-02">
<period="d">
<status="1_obieg">
<support="paper">
„Paria” Moniuszki, to końcowy już etap twórczości kompozytora. „Bunt Żaków”, to początek operowej twórczości Tadeusza Szeligowskiego, a zarazem początek obecnej polskiej twórczości operowej. Od „Parii” (1869) do „Żaków”, minął okres przeszło 80 lat, w którym poza Żeleńskim nikomu nie udało się stworzyć dzieła tak godnego nazwy opery narodowej, jak zasługuje na to opera Szeligowskiego. Zbiorowość żakowska (chór), przemawiająca do nas znakomicie archaizowaną wielogłosowością wokalną XVI wieku, sprawia wrażenie muzyki nie dzisiejszej, napisanej dzisiejszymi środkami, ale nie tylko na dziś. Dzieło to bowiem zawiera tyle prawdziwej muzyki i tyle prawdziwej twórczości, że prawdopodobnie przetrwa długo.
Państwowa Opera we Wrocławiu, ugruntowana przez St. Drabika, kierowana przez niedawno zmarłego Jerzego Gardę, a obecnie przez Adama Kopycińskiego, przybyła do stolicy po raz pierwszy, pokazując nam w ramach Festiwalu Muzyki Polskiej dwie te opery: dawną i najmłodszą — już nieznaną, i jeszcze nieznaną. — Mały to repertuar, a jednak wielki.
Przechodząc do oceny występów stwierdzamy, że kierownictwo muzyczne było więcej niż dobre. W „Żakach” podali sobie ręce dwaj mistrzowie chórów: twórca z odtwórcą, Szeligowski i Kopyciński. W „Parii” dominowała energia i zwartość rytmiczna Wł. Ormickiego.
Dekoracje Jarockiego piękne, a już w „Żakach” znakomite. Kompozytor zaczyna i zamyka swe dzieło hejnałem krakowskim — scenograf zaś obramował je motywem drzwi Biblioteki Jagiellońskiej, a zawarł treść, godną pędzla mistrzów flamandzkich, z Brueghelem na czele. Szkoda, że całość dekoracji nie mieściła się na szczupłej scenie Teatru Polskiego. Inscenizacja A. Popławskiego i E. Chaberskiego bardzo dobra.
Chóry, mające zwłaszcza w „Żakach” niezmiernie ważną rolę, były ponad pochwałą. Orkiestra zgrana i czysto brzmiąca, nie miała jednak zbyt dużego pola do popisu, wobec niesymfonicznego jej potraktowania przez obu twórców.
</support>
</status>
</period>
</date>
</month>
</year>
</style>
</language>
</author_2>
</author_1>
</title_article>
</title_newspaper>